sobota, 27 czerwca 2015

Rozdział 10

3 komentarze - next
Obudziłam się z mocnym bólem głowy. Alkohol dawał siwe znaki, przeciągając się, zauważyłam, że mojego przyjaciela i szwagra nie ma koło mnie, obeszłam moje mieszkanie, cały dom był pusty. dziwne.. Czemu mnie nie obudzili? Spojrzałam na komodę, na której stał zegarek, dochodziła godzina 11, no to pięknie, jestem spóźniona do pracy, nie zdziwię się, jak Gregorio mnie zwolni, jest do tego zdolny. Jaka ty jesteś nieodpowiedzialna, zachowujesz się  jak nastolatka, masz 26 lat a nie 15 - skarciłam siebie w duchu i pokiwałam przecząco głową. Angie, za dużo gadasz a za mało robisz. Przejrzałam się w lustrze, które stało naprzeciwko łóżka, wyglądałam jak duch, oczy podkrążone, makijaż rozmazany, postanowiłam wziąć szybki prysznic, następnie otworzyłam szafę i założyłam pierwsze lepsze ubrania które wpadły mi w ręce. Wypadło na granatową spódniczkę, i białą bluzkę na długi rękaw, do tego mocniejszy makijaż niż zazwyczaj i gotowe, uszykowałam się w zaledwie 20 minut, to chyba jakiś rekord. Zgarnęłam  po drodze moją torebkę i wyszłam z domu. Postanowiłam, że pojadę samochodem, żeby szybciej dotrzeć na miejsce, niestety jak na złość nie chciał odpalić, musiałam iść pieszo, nie miałam innego wyjścia. Na szczęście po niecałych 15 minutach byłam już na miejscu, postanowiłam od razu iść na lekcje i przeprosić uczniów za spóźnienie, po lekcji udam się do pokoju nauczycielskiego, w celu wyjaśnienia tej całej sytuacji.
Tak jak postanowiłam, lekcje miałam akurat z klasą Violetty, poprosiłam ich, aby każdy z nich napisał zwrotkę piosenki, a potem wybierzemy najlepsze i scalimy w całość, ja w tym czasie, zaczęłam wypełniać zgłoszenia do studia. To chyba nie był najlepszy pomysł aby zapraszać Germana do domu, teraz pomyśli, że jestem jakąś prostaczką, alkoholiczką, nie wiadomo co jeszcze, jestem pewna, że nie będzie miał najlepszego o mnie zdania. Zdziwiło mnie wczorajsze zachowanie szwagra, nie wiedziałam, że jest taki rozrywkowy, ciekawe co powiedziałaby Jade gdyby dowiedziała się o tej całej sytuacji, o tym, że się całowaliśmy, ja na jej miejscu osobiście zerwałabym te zaręczyny, właśnie zaręczyny, mój szwagier żeni się za niecały miesiąc, szkoda mi go bardzo, Jade wydaje się materialistką, sępi od niego pieniądze a on jej na wszystko daję, osobiście jej nie znam, i chyba nie chciałabym poznawać, nie rozumiem czemu oni są razem, przecież mógłby być z kimś innym. Moje przemyślenia przerwał dzwonek na przerwę. Zebrałam swoją teczkę i wolnym krokiem podążałam do pokoju nauczycielskiego, w pewnym momencie ktoś wypowiedział moje imię, byłam pewna, że był tu German, mężczyzna zmierzał w moim kierunku.
- German, coś się stało? Szukasz Violetty? - wyglądał na zdenerwowanego
- Nie, przyszedłem do Ciebie - zdziwiło mnie to, o czym chciałby ze mną porozmawiać?
- Słuchaj Angie, o wczorajszym wieczorze nie może się nikt dowiedzieć a szczególności Jade, bardzo ją kocham i nie chcę, żeby przez wczoraj się coś zepsuło między nami. Obiecujesz mi, że nic nikomu nie powiesz?
- Jasne German, nie ma sprawy, a teraz przepraszam śpieszę się - ominęłam mojego rozmówce i poszłam w kierunku pokoju nauczycielskiego.
 Zrobiło mi się smutno, nie wiem czemu, czy Germanowi już naprawdę odbiło? Jeszcze wczoraj myślał nad zerwaniem zaręczyn a dzisiaj?  Dzisiaj mówi mi, że bardzo ją kocha i nie chce jej stracić? Zabolały mnie jego słowa.
Weszłam do pokoju nauczycielskiego, jakby ta rozmowa przed chwilą nie miała miejsca.
Przywitałam się z Pablem i poszłam zaparzyć sobie kawę
- Jak się spało? Wyspałaś się? - posłał mi lekki uśmiech
- Coś ty, nie pozwoliliście mi na to, chyba zaraz usnę w tej pracy. Właśnie Pablo, czemu mnie nie obudziłeś? - ciekawa byłam jego odpowiedzi
- Słuchaj, wyszedłem o 6 z domu, miałem parę spraw do załatwienia, nie chciałem Cie budzić, tak słodko spałaś
Niedane było mi odpowiedzieć, ponieważ do gabinetu wparował Gregorio
- Ooo kogo ja tu widzę, Ężi, Ążi, miło Cię widzieć, jakie masz wytłumaczenie tym razem? - ten facet działał mi czasami na nerwy, ale wiedziałam, że jak nie okażę chociaż trochę skruchy to mogę się pożegnać z pracą.
- Przepraszam Gregorio, bo ja.. - przerwał mi Pablo
- Gregorio to moja wina, przeze mnie zaspała, za długo u niej wczoraj siedziałem
- Grhh oby mi to było ostatni raz! Bo jak nie to wylatujesz Ężi! - wyszedł i trzasnął drzwiami.
Byłam wdzięczna Pablu, że wziął na siebie winę, w sumie to była po części jego wina, gdyby nie wyciągnął mnie na wesołe miasteczko, a potem to u mnie.. to na pewno bym przyszła punktualnie.
- Dziękuję Pablo - ucałowałam policzek przyjaciela i wyszłam ze szkoły.
Szłam głównymi alejkami Madrytu i myślałam o ślubie Germana, nie wiem czemu, ale ten temat nie dawał mi spokoju - nagle usłyszałam wołanie mojego imienia, nie poznawałam głosu,  odwróciłam się.
To co zauważyłam, raczej kogo zauważyłam, zaskoczyło mnie, był to Markus, mój były przyjaciel z Madrytu, byliśmy kiedyś bardzo blisko, ale niestety urwał nam się kontakt kiedy przyleciałam tu, do Buenos Aires na studia. Był to wysoki brunet, o ciut ciemniejszej karnacji niż moja, blondyn, z niebieskimi oczami cud miód malina
Podbiegłam do niego szybko i rzuciłam mu się na szyję, brakowało mi go i to bardzo.
- Markus, co ty tu robisz? I jak mnie znalazłeś? - zapytałam posyłając mu lekki uśmiech
- Przyjechałem tu, ponieważ muszę przejąć firmę po ojcu, żeby nie zbankrutowała, zmarł - spuścił głowę
- Tak naprawdę to spotkałem Cię przypadkowo, dawno się nie odzywałaś, próbowałem do Ciebie dzwonić, ale masz chyba nowy numer telefonu.
To co powiedział mi Markus zszokowało mnie, pamiętam jeszcze jak mieliśmy po 15 lat, zawsze z jego tatą i z moją mamą wyjeżdżaliśmy zagranicę, na wspólne wakacje, był to naprawdę miły człowiek.
- Tak mi przykro Markus - przytuliłam przyjaciela, choć wiem, że to niewiele da
- No nic, taka jest kolei życia, rodzimy się by żyć, żyjemy bo umierać. tak bardzo grubson  Może zmieńmy temat. Co tam u Ciebie? Gdzie pracujesz?
- U mnie wszystko w porządku, mama właśnie jest u mnie na kilka dni. Pracuję w studiu muzycznym, jestem nauczycielką śpiewu.
- Pozdrów Angelice ode mnie, wiedziałem, zawsze Ci mówiłem, żebyś rozwijała się w kierunku muzycznym, jesteś w tym najlepsza! - przyjaciel szczerze się uśmiechnął, a ja spaliłam buraka
- No nic Angie, ja muszę lecieć, zadzwoń do mnie jak będziesz miała czas, okej? - wręczył mi swoją wizytówkę, ucałował mój policzek i zniknął.
Nic się nie zmienił, może jedynie wyprzystojniał, jest chyba najlepszą osobą jaką spotkałam w życiu, pomocny, zabawny, szczery, czasami odnoszę wrażenie, że gdybym go nie poznała nie odkryłabym mojego talentu którym jest muzyka.
Powolnym krokiem szłam do domu, deszcz padał, ale mi to jakoś specjalnie nie przeszkadzało,  nagle zobaczyłam zatrzymywający się koło mnie samochód, pomyślałam, że to jakiś porywacz lub pedofil stoczyłam z chodnika i szłam na skróty, jednak usłyszałam głos Germana za sobą. Był ostatnią osobą którą miałam ochotę spotkać.
- Angie, czekaj, podwieźć Cię gdzieś? - Nie miałam ochoty z nim rozmawiać, w sumie nie wiem czemu, ale po dzisiejszej rozmowie, zraził mnie do siebie
- Nie, German, przejdę się, daleko nie mam - uśmiechnęłam się sztucznie, mam nadzieję, że tego nie zauważył.
- Ależ Angie pada, chcesz się przeziębić? proszę cię - co on nagle zaczął się tak o mnie martwić?
- German kiedy ty przestaniesz być taki nachalny? - przekręciłam oczami, po czym wsiadłam do czarnego samochodu mojego szwagra.
Jechaliśmy w ciszy, żadne z nas nie miało odwagi się odezwać, całą drogę, spoglądałam za szybę samochodu, nie miałam ochoty z nim rozmawiać. German jednak przerwał tą ciszę.
- Jak się układa między Tobą a Pablem? - zaskoczyło mnie to pytanie
- German, co Cię interesuje moje życie towarzyskie? Czy ja się Ciebie pytam co u Jade? - byłam nieugięta
- Angie, uspokój się, zapytałem tylko czy jesteście razem  - Miał rację, nie wiem czemu się tak nim zdenerwowałam, jednak nie miałam ochoty przebywać z nim w jednym pomieszczeniu. Gdy staliśmy na światłach, bez pożegnania wyszłam z auta i zaczęłam iść w stronę domu.
- Angie czekaj, co ty wyprawiasz? Przeziębisz się! - krzyczał
Nie zwracałam na to co mówił mój szwagier, szłam przed siebie ze spuszczoną głową, jakoś dzisiaj brakowało mi humoru, najpierw wiadomość, że German nie chce zerwać zaręczyn Jade, Potem wkurzony Gregorio, a na koniec wiadomość, że ojciec Markusa nie żyje. Angie czemu ty jesteś taką pesymistką?
To jest Germana życie z kim jest, nie powinnaś się w to wtrącać, powinnaś się cieszyć, że pozwolił Ci się spotykać z Violettą. Gregorio dał Ci jeszcze jedną szansę. Spotkałaś przyjaciela po paru latach, to rzadko się zdarza. Gdzie dawna Angie? Ta uśmiechnięta, która cieszyła się każdą chwilą spędzoną w gronie znajomych? Ta, która każdemu próbowała pomóc?
Gdy dotarłam do domu, marzyłam tylko o gorącej kąpieli i błogim śnie.
________________________________________________________________
Oj coś czuję, że trochę poczekacie na Germangie :D
Nasza kochana Angie, chyba okresu dostała.
W sumie to zrobiła sobie niepotrzebnie nadzieję, to była tylko gra w butelkę i jeden mały całus. German ty zdrajco, jakby Jade się o tym dowiedziała.. :D

Ta dam! Pierwszy rozdział od półtora roku :D
Jak Wam się podoba?

Wróciłam kochani

Przepraszam za tak długą przerwę na blogu, ale miałam dość poważne problemy rodzinne, brak czasu etc.
Mam nadzieję, że mi to wybaczycie :)
Teraz poświęcę mój cały wolny czas, na prowadzenie tego bloga!!:)


czyta ktoś jeszcze tego bloga? bo nie wiem czy jest sens dalszego go prowadzenia, proszę zostaw komentarz, jeżeli go właśnie czytasz:)

do usłyszenia kochani

poniedziałek, 3 lutego 2014

WAŻNE!!!!

Hej, to znowu ja, tym razem bez  rozdziału.. Przepraszam bardzo, ale niedawno (czyt. 2 dni temu) zmarła mi mama.. Jestem w szoku.. Rozdział postaram się dodać pod koniec tygodnia.. Przepraszam.

niedziela, 12 stycznia 2014

ZAWIESZAM BLOGA

Witajcie, z powodu, że za niedługo kończy się semestr a ja nie mam za dobrych ocen, zawieszam bloga, nowy post na blogu można spodziewać się najwcześniej 04.02.14!

piątek, 10 stycznia 2014

9 rozdział

Gdy się obudziłam usłyszałam rozmowę dwóch osób więc, postanowiłam przez chwilę zostać jeszcze w bezruchu.
- Tato co ty zrobiłeś Angie?
- Naprawdę nic, Angie zemdlała, na pewno się zaraz obudzi - mężczyzna mówiąc to trzymał moją dłoń.
- Germiś! Kiedy mi kupisz nową sukienkę!? Nie byłam na zakupach od dwóch dni, w ogóle o mnie nie dbasz! A co tej wywłoce się stało? - powiedziała swoim piskliwym głosem Jade.
- Ciszej Jade, nie wywłoce tylko Angie, masz idź sobie kup coś ładnego.
Po chwili głosy ucichły miałam otwierać oczy gdy German zaczął coś mówić, lecz nie wiem czy do mnie czy do samego siebie..
- Jaki ja głupi, mieszkam pod dachem z materialistką, German przecież ty jej nie kochasz idioto, poza tym nikt za nią nie przepada. Maria? Dlaczego Maria musiała opuścić ten piękny świat? Bez niej moje życie jest takie ponure.. Ehh dobrze, że mam jeszcze Ciebie, mamy tyle czasu do nadrobienia..
Ostatnie zdanie było kierowane chyba do mnie.
German położył dłoń na moim policzku, aż wzdrygnęłam po czym go pocałował. Po chwili zaczął bawić się moimi kosmykami włosów.
 Nie wiem co działo się dalej, gdyż usnęłam..
Obudziło mnie wołanie Olgi na kolacje.. Otworzyłam lekko oczy, czując czyjąś dłoń na moim brzuchu, była za  lekka na Violette, więc szybko odwróciłam się w strone "ktosia". koło mnie leżał German, i kimał w najlepsze. Wydostałam się z jego ramion i zeszłam cichutko na dół.
- A panienka gdzie się wybiera?
- Ja? Ja właśnie idę do domu, dobranoc wszystkim.
- Ooo Angie, obudziłaś się! Wspaniale! Martwiłam się o Ciebie! Ciociu, proszę zostań - krzyknęła Viola
- Nie powinnam - wyszeptałam
- Prosze.. - zrobiła minę zbitego psa
- Ehh dobrze..
Przy kolacji panowała miła atmosfera poniekąd dlatego, że nie było przy stole Jade.. Wszyscy wypytywali mnie o moje życie, co robiłam przez te wszystkie lata po śmierci Mari i tym podobne..
- Dobry Wieczór - powiedział pan domu schodząc na kolację. W sumie  wschodząc na koniec kolacji.
- Angie, jak się czujesz? - zapytał z troską w głosie? Nie, zdawało mi się.
- Już lepiej, dziękuję. - moje kąciki ust lekko się podniosły.
- Przepraszam, ja już muszę iść, jutro idę do pracy, a jest już dobrze po 23. Dobranoc. - pożegnałam się z Violą i już miałam wychodzić gdy ktoś mnie złapał za nadgarstek.
- Angie, nie będziesz wracać sama po nocy, pozwól, że Cię odprowadzę.
- No dobrze - nie umiałam mu odmówić + bałam się wracać o tej porze sama.
W drodze do domu opowiedziałam Germanowi trochę o moim życiu. Można powiedzieć, że przez ten czas się do siebie zbliżyliśmy.

- To cześć, mam nadzieję, że nas jutro odwiedzisz - powiedział po czym mnie przytulił.. już odchodził gdy go zawołałam..
- German!
- Tak?
- Teraz Ci nie pozwolę wrócić do domu, jest ciemno i..
- I martwisz się o mnie, prawda?
- Co? Ja o Ciebie? Dobry żart.
- Ahh Angie, nieźle to zaplanowałaś. A więc mogę liczyć chociaż na herbatę?
- Tak, tak oczywiście, zapraszam.
Gdy przekręciłam zamek od mieszkania przypomniałam sobie, że w domu są Pablo z Angelicą.
- German, przepraszam Cię, zupełnie o nich zapomniałam.
- Nie ma sprawy, przyjdę innym razem.
- A kogo tam niesie? - Zawołała moja mama
- Nikogo.. - Nie zdążyłam niestety zamknąć drzwi Germanowi przed nosem.. Wiedziałam jaka będzie reakcja mamy, od zawsze się nie lubili..
- O Germanek mój mąż mojej córki, proszę teraz podrywasz drugą nie ładnie! - po jej zachowaniu można wywnioskować, że była MOCNO pijana.
- Gramy w butelkę, zagracie z nami? - zapytała
Spojrzałam na szwagra, jego kąciki ust od razu się podniosły, pokiwał twierdząco głową po czym wszedł tak jak i ja do pokoju.
Bawiliśmy się nieźle, na razie nie doszło do jakiegoś pocałunku, czy czegoś "złego" zabawa się dopiero rozkręcała + alkohol męcił mi powoli w głowie.
- Dobrze, to ja idę do swojego pokoju dobranoc wszystkim - powiedziała Angelica po czym wyszła tak po prostu..
Zostałam z Germanem i Pablem lecz nie zamierzaliśmy kończyć gry.
Wypadło na mnie. (Myślę, że jako jedyna w tym towarzystwie jeszcze byłam nieco trzeźwa, chłopaki już dawno odpłynęli)
- Zadanie czy pytanie? - zapytał Pablo
- pytanie
- Angie, ty zawsze bierzesz pytania, weź zadanie - skrzywił się German.
- Dobrze, zadanie.
- Pocałuj Germana w usta. - zachichotał pod nosem
- Co? Nie, nie, nie!
- Było trzeba brać pytanie Angie - powiedział roześmiany German
- No Angie, już. Całuj, całuj, całuj.
- Dobra, ale się przymknij bo za chwilę sąsiedzi przyjdą.
Podeszłam po woli do Germana. On wtedy wstał.. I stało się.. Nasze usta złączyły się w jedność, w pocałunek delikatny i czuły.. Pięknie szwagier z szwagierką.. Mam nadzieję, że German nie weźmie tego na poważnie w końcu to tylko zabawa..(W ogóle jak będzie coś pamiętał z tej nocy)
- Uuuu Angie - Pablo zaczął klaskać.
- Dobra, teraz ja kręcę. - zajęłam swoje poprzednie miejsce. Wypadło na Germana
- pytanie czy zadanie?
- zadanie
- Hmm.. Wypij całą tą butelkę wina.
- Pff pestka. - wymamrotał
I po chwili butelka była opróżniona przez mojego szwagra..To nie było dla niego żadne wyzwanie.
Teraz German kręcił wypadło na Pabla. Pablo, wybrał zadanie.
- Zdejmij bokserki i podejdź do Angie.
Pablowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Podszedł do mnie, lecz ja odwróciłam wzrok.
- Angie nie jest chętna, przykro mi, ubierz się - zaśmiał się German.
Mnie troche to speszyło.
- Dobra chłopaki, jest już późno.. A więc dobranoc..
- Zaraz Angie, a który z nas będzie z Tobą spał? - zapytał Pablo
- Ze mną? Mam lepszy pomysł. Wy śpicie w jednym łóżku razem a ja w drugim pokoju sama. Co wy na to? - zaśmiałam się
- Ale Angie bez problemu się zmieścimy we trójkę.
- Oj nie, nie, nie. - chłopaki zaprowadzili mnie na rękach do mojej sypialnii, zamykając przy tym drzwi na klucz od mojego pokoju.
Nie miałam wyboru - mężczyźni położyli mnie na środek łóżka a sami położyli się po bokach, chociaż było ciasno udało mi się prędko zasnąć..

czwartek, 9 stycznia 2014

8 rozdział

- O hej Angie, myślałem, że już nie przyjdziesz. - musnął ręką moje ramię.
- Ale jestem, więc co chciałeś mi powiedzieć?
- Chodź - mężczyzna zamknął mieszkanie, następnie pociągnął mnie w strone parku.
Szliśmy, szliśmy a ja nie wiedziałam gdzie się znajdujemy. Z każdym krokiem coraz bardziej oddalaliśmy się od centrum miasta.
- To tutaj.
Przed moimi oczyma ukazało się wesołe miasteczko.
- Ty chyba żartujesz? - wybuchłam śmiechem
- Nie marudź tylko chodź.


Obeszliśmy chyba wszystko. Po godzinie zabawy kupiliśmy na koniec watę cukrową. Muszę przyznać, że świetnie się bawiłam w towarzystwie Pabla.

- Chodź Angie, robi się już ciemno, powiniśmy wracać. Odprowadzę cię.
- Masz rację, jest już późno.
- Pablo..
- Tak?
- Dziękuję Ci, że jesteś. Zawsze umiesz poprawić mi humor, wesprzeć. Po prostu dziękuję.
Przytuliłam mojego przyjaciela, może staliśmy tam parę godzin a może dni? Nasz uścisk przerwał głos.. Znany mi głos, nie chciałam się odsuwać od Pabla, lecz musiałam.
- Mama?
Moja mama wyjechała do Madrytu rok temu, nie utrzymywałyśmy bliższego kontaktu przez dłuższy czas chyba, że telefoniczny.
- Córciu! Jak się cieszę, że wreszcie jesteście razem! - pokazała na nas na zmiane palcem.
- Co? - odpowiedzieliśmy równocześnie.
- Nie, nie Angelica, my nie jesteśmy razem [chociaż bardzo bym chciał] - wyszeptał ostatnie cztery wyrazy do mojego ucha
Ja popatrzyłam tylko na przyjaciela morderczym spojrzeniem.
-Dobrze dzieci, a więc co robicie o tej porze na dworzu? Choć Pablo, Angie zabierze nas do domu, na pewno jesteś głodny.
- Nie, nie będę przeszkadzać, pewnie chciałybyście trochę czasu spędzić same.
- Nie, naprawdę Pablo, będzie mi miło jak zostaniesz - uśmiechnęłam się
W oddali zobaczyłam dziewczynę, byłam pewna, że to Violetta bez zastanowienia do niej podbiegłam zostawiając Pabla z Angelicą samych.
- Violetta? Violetta co ty tu robisz? I czemu płaczesz?
- Czy pani mnie szpieguje? Zresztą nieważne..
- Nie, nie szpieguję cię, nigdy bym czegoś takiego nie zrobiła - starałam się rozluźnić atmosfere.
Usiadłam koło dziewczyny i wsłuchiwałam się w jej łkanie.
- Powiesz mi co się stało? Uwierz, będzie Ci lepiej jak się komuś wygadasz - pogładziłam nastolatkę po głowie.
- No dobrze, a więc mój tata niedługo bierze ślub z Jade. Mam wrażenie, że ona leci tylko na kasę taty. Próbowałam wiele razy z nią dojść do porozumienia choć nie umiem.
- Nie martw się, jeżeli tata kocha tą kobietę to będziesz musiała się przyzwyczaić,twój tata na pewno zrobi wszystko, żebyś się czuła jak najlepiej w jej towarzystwie.
Dziewczyna tylko blado się uśmiechnęła i wkleiła swoją twarz w moje ramię. Dyskretnie wysłałam sms, Pablowi, że będę w domu nieco później, żeby się nie martwił razem z moją mamą.
- A więc Violu, czy ty uciekłaś?
- Nie.. No może trochę.. Tak, tak uciekłam..
- Twój tata na pewno się o Ciebie martwi, choć zaprowadzę Cię do domu.
W drodzę do willi Castillo nastolatka opowiedziała mi trochę o swoim życiu. Byłam szczęśliwa, że wreszcie jest przy mnie.
- Angie, może to dziwne, jesteś całkiem mi obcom osobą, co prawda uczysz w studiu ale znamy się niecały dzień, ale ja mam wrażenie jakbym Cię znała od dawna..
- Bo znasz.. - wyszeptałam z nadzieją, że siostrzenica tego nie usłyszy.
- Jak to znam?
- Violu, proszę cię usiądź - wskazałam na ławkę w parku.
Stwierdziłam, że to odpowiedni moment, żeby nastolatka poznała prawdę.
Przykucłam przed dziewczyną łapiąc ją za zimne dłonie.
- Violetto, bo ja jestem.. ja jestem twoją ciocią - wypowiedziałam przez zaciśnięte zęby.
- Jak to ciocią? Tata ma siostrę?
- Nie.. Ja jestem siostrą twojej mamy.
Dziewczyna chwilę patrzyła na mnie z niedowierzaniem po czym mocno mnie uścisnęła.
- Angie jak ja się cieszę! A tata o tym wie?
- Nie. Chciałam dzisiaj przed szkołą z nim o tym porozmawiać, ale nie pozwolił mi dojść do słowa. Wracajmy już, German sobie wszystkie włosy ze złości powyrywa - zachichotałam.

- Violetto! Gdzie ty byłaś!? A pani co tu robi?
Nastolatka mocno się do mnie przytuliła.
- Germanie, musimy pogadać - powiedziałam dość oschle
- Nie przypominam sobie żebyśmy przeszli na ty, lecz dobrze zapraszam do swojego gabinetu, a Violetta marsz do pokoju i przemyśl swoje zachowanie!
Nie wierzyłam w to, jak on w stosunku do niej się zachowuję, nic dziwnego, że dziewczyna uciekła z domu.
- Dziękuję pani, że przyprowadziła moją córkę do domu. Już chciałem dzwonić na policję, tak się o nią martwiłem. Więc o czym chciała pani porozmawiać?
Serce biło mi jak oszalałe myślałam, że za chwilę wyskoczy.
- Wie pan dlaczego Violetta uciekła?
Mężczyzna pokiwał przecząco głową.
- Potrzebuje miłości, wspracia, zaufania.. Już nie jest małym dzieckiem i rozumie bardzo dużo rzeczy. Dziewczyna nie może sobie poradzić z myślą, że jej mamy już z nią nie ma, a pan wcale jej nie pomaga.. Zresztą i tak pan nie zrozumie..
- Przepraszam bardzo ale to jest moja córka, a pani nie ma prawa na mnie krzyczeć. Zresztą co pani wie o mojej córce?
- Może i znam ją zaledwie parę godzin, ale wiem o niej więcej niż ty o niej przez całe życie. Zresztą miałabym lepszy kontakt z nią gdybyś nie jeździł z kraju do kraju..
- Angeles..
Patrzyliśmy jeszcze przez moment tak na siebie, nie mogłam utrzymać kontaktu wzrokowego dłużej, bo wiem, że bym za chwilę zmiękła, odwróciłam wzrok i pokiwałam przecząco głową na znak "Ty nigdy nie zrozumiesz co jest dobre dla twojej córki"
Miałam już opuszczać gabinet Germana, bo stwierdziłam, że dalsze wymienianie zdań i krzyczenie by nic nie dało. Pociągnęłam za klamkę, lecz wtedy drzwi się o tworzyły i upadłam.. Widziałam przed oczyma chwilę rozmazany obraz i głosy wypowiadające moje imię, potem pokazał mi się czarny obraz..

środa, 8 stycznia 2014

7 rozdział


- Pablo, czy ty coś powiedziałeś Germanowi o Angeles?!
- Samo się wymsknęło.. Lecz postanowiłem, zostawić Tobie to do wyjaśnienia..
- Nie wierzę, nie wierzę. Wiesz co, chyba będzie lepiej jak przeprowadzę się na razie do swojego mieszkania.
- Angie żartujesz? Nie będziesz sama mieszkała w domu. Potrzebujesz mnie a ja Ciebie.. Nigdzie się stąd nie ruszasz..
To prawda, potrzebowałam go i to bardzo.
- ja wychodzę.
- Gdzie idziesz? Idziesz spotkać się z nim?
- Pablo, muszę mu to wszystko wreszcie wytłumaczyć..
- Iść z Tobą?
- Lepiej nie, będę za godzinkę, cześć.


- Witaj Angie, chciałbym Cię za wszystko przeprosić..
- Nie ma o czym mówić..
- Proszę, Kocham Cię..
- German przestań.. Pamiętasz jak Ci mówiłam co byś zrobił gdybyś się się zakochał we własnej szwagierce?
- Tak, pamiętam, a co to ma do rzeczy?
- Cześć "Germusiu" (nazywałam go tak w dzieciństwie) To ja Angeles.. Ciotka Violetty, siostra Marii i Twoja szwagierka..
- Co? Dlaczego mi nie powiedziałaś? Ahh te same oczy, usta.. Dlaczego ja Cię nie poznałem? Głupek..
German przyjął to spokojnie, za spokojnie. W jego głosie można było wyczuć nutkę zadowolenia.
- Bałam się, że zabierzesz mi ją, poza tym nie miałam kiedy Ci tego powiedzieć.. Te nasze pierwsze spotkanie.. W ogóle nie było planowane..
- Tak, masz rację..
- Przepraszam, jeżeli nie chcesz mnie znać zrozumiem, nie powinnam Cię okłamywać, ale zrozum chciałam być blisko, blisko niej i Ciebie - ostatnie słowo powiedziałam prawie nie usłyszalnie..
Mężczyzna zbliżył się do mnie i mocno uścisnął swoimi ramionami po czym wyszeptał mi słowa do ucha :
- Nieważne kim jesteś ja kochałem Cię, kocham i kochać będę..




Obudziłam się wypoczęta i.. Ale zaraz, zaraz? Nie znajdowałam się ani w domu Pabla, ani w domu Germana ani w moim mieszkaniu? Tak więc gdzie ja jestem? Rozejrzałam się jeszcze raz dokładnie po pokoju.  Niestety z rozmyśleń wyrwał mnie dzwonek do drzwi podążając za dźwiękiem uchyliłam je.
-  Pablo co ty tu robisz?
- Jak to co? Dzwonię do Ciebie od jakiś 15 minut, Angie za chwilę się spóźnimy na zajęcia w studiu. A ty jeszcze w piżamie? Dochodzi 9:00. Ubierz się, czekam w kuchni.
Czyli pracuję w studiu, mieszkam w "obcym" mi mieszkaniu, przyjaźnie się z Pablem, więc wszystko jest po staremu... prawie..
- Poczekaj, zadzwonię jeszcze do Germana i ...
- Do kogo?
- Do Germana Castillo, mojego szwagra, Pablo nie wygłupiaj się.
- Czekaj, coś mi mówi to nazwisko, czy to jest mąż twojej zmarłej siostry? Po co chcesz do niego dzwonić? Pewnie podróżuje gdzieś teraz po Europie.
Co? Czyli mój związek z Germanem był tylko snem? To wiele wyjaśnia.. Osłupiałam przez chwilę..
- Halo? Ziemia do Angie? Za 10 minut zaczynamy lekcję młoda panno, marsz do pokoju. - ubrać się! - krzyknął z szarmanckim uśmiechem
- Tak, jasne, już się robi tatusiu - posłałam mu uśmiech po czym weszłam do swojej sypialni.
Ubrałam turkusową sukienkę, a na to nałożyłam sweterek, ponieważ zaczynało się robić za oknami coraz chłodniej.
Wyszłam z pokoju po czym udałam się do kuchni gdzie czekał na mnie Pablo.
- Angie nareszcie.. Kobiety.. - wyszeptał, lecz zdołałam usłyszeć jego ostatnie słowo. Uderzyłam przyjaciela z łokcia, następnie wzięłam torebkę i wyszliśmy..

- Angie, masz dzisiaj czas? - Pablo przerwał niezręczną ciszę.
- Myślę, że znajdę chwilę wolną, a coś się stało?
- Przyjdź dzisiaj do mnie o 20, zobaczysz. - powiedział z uśmiechem na twarzy.
Co on kombinuje?

Gdy dotarliśmy do studia nasze drogi się rozeszły. Pablo poszedł do pokoju nauczycielskiego ja zaś udałam się na lekcję z młodzieżą. Nowy rok nowi ucznie nowe wyzwania.. Gdy zapoznałam się z "pierwszakami" moją uwagę przykuła dziewczyna o dużych brązowych oczach, smukłej sylwetce i krótkich brązowych włosach. Postanowiłam po zajęciach z nią porozmawiać.
- Hej, poczekaj. Masz na imię Violetta, tak?
- Zgadza się, a czy coś się stało?
- W sumie too.. - nie dane było mi dokończyć, bo przed studiem pojawił się ojciec Violetty, byłam teraz w stu procentach pewna, że to jest ta osoba której szukam..
- Violetta! Przepraszam a pani to? - zapytał swoim melodyjnym głosem.
- Przepraszam, muszę porozmawiać z Twoim tatą - poprosiłam Germana na słówko.
- Jestem nauczycielką w szkole muzycznej w której uczy się pańska córka.
- Czy Violetta coś przeskrobała?
- Nie, naprawdę, jest wzorową uczennicą, tylko, że chodzi o to, że..
- To świetnie! Przepraszam bardzo ale się śpieszę. -  nie dał dojść mi do słowa. Wziął córkę za ramię i powędrował w stronę domu? Postanowiłam ich śledzić. Tak wiem nie powinnam ale ciekawość wygrała. Gdy dotarli na miejsce przede mną ukazała się wielka willa.
Czyli układa się w ich życiu, świetnie. Za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Postanowiłam, że odwiedzę jutro pana domu i wyjawię mu moją tajemnicę. Nie chciałam drugi raz (1 raz w śnie) popełnić tego samego błędu.

Byłam podekscytowana. Wreszcie znalazłam Violette a co najśmieszniejsze? Mieszkamy w tym samym mieście + codziennie będę się z nią widywać na zajęciach. Można powiedzieć, że ona znalazła mnie. Zrobię teraz wszystko, żeby być blisko niej.
W drodzę do domu zadawałam sobie tysiąc pytań :Czy Violetta ma taki cudowny głos jak Maria? Jak sobie radzi bez matki? Czy ma macochę? Czy wie o moim istnieniu?
Gdy wróciłam do domu byłam zbyt zmęczona, żeby co kol wiek robić. Rzuciłam się na łóżko i odpłynęłam..




Gdy się obudziłam spojrzałam na zegarek dochodziła 19. Pablo! Jezu zapomniałam! Hmm tylko w co ja mam się ubrać? Ubiorę czerwony t-shirt i zielone rurki, tak niezły pomysł. Złapałam jeszcze kurtkę i udałam się w pośpiechu pod dom przyjaciela, o ile on się znajdował tam gdzie we śnie..